Artykuł

Bogna Białecka i Joseph Nicolosi

O terapii reparatywnej męskiego homoseksualizmu


Bogna Białecka: Zajmuje się Pan pomocą osobom nieakceptującym swoich homoseksualnych skłonności. W Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10 określane jest to jako egodystoniczna orientacja seksualna. Wypracował Pan przez lata własną koncepcję homoseksualizmu jako popędu reparatywnego i wynikającą z tego metodę prowadzenia psychoterapii. Jak ocenia Pan efektywność swojego podejścia terapeutycznego?

Joseph Nicolosi: Przez lata wielu mężczyzn trafiało do mnie, szukając pomocy w zmianie identyfikacji seksualnej. Homoseksualizm nie sprawdzał się w ich życiu. Nigdy nie wydawał się im ani prawdziwy, ani właściwy. Dla mężczyzn tych było oczywiste, że relacje homoseksualne nie odzwierciedlają tego, kim są jako osoby obdarzone płciowością. Czuli, że zostali stworzeni - zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie do wejścia w związek intymny z osobą płci przeciwnej.

Gdy ktoś trafia do naszej kliniki, statystyczne szanse na sukces to 33-66%. Jedna trzecia klientów nie doświadcza zmiany. Jedna trzecia - doświadcza znaczącej poprawy. Jedna trzecia zostaje uzdrowiona. Chcę podkreślić, że gdy mówię o uzdrowieniu, nie twierdzę, że ta osoba nigdy nie doświadczy homoseksualnych odczuć czy myśli. Jednak gdy się to zdarzy, będzie rozumieć, dlaczego tak się dzieje, zwróci się ku sobie i zapyta: "Co się ze mną dzieje, teraz w tej chwili, że mam takie odczucia? Jak sobie radzę w przyjaźni? Jak sobie radzę w relacji z żoną? Jak sobie radzę sam ze sobą?". Homoseksualne odczucia, pokusy są sygnałem, by zwrócić się ku sobie i sprawdzić, co niepokojącego dzieje się w życiu. Gdy mówię: "brak zmiany" - mam na myśli tę jedną trzecią ludzi, którzy zostali zmuszeni, by do nas przyjść. Nie chcieli poddawać się terapii, zaciągnęli ich tu rodzice lub żony, przez co nie mieli motywacji. Zwykle gdy ludzie są zmotywowani, doświadczą znaczącej zmiany w rozumieniu i w rezultacie - osłabienia skłonności homoseksualnych.

BB: Co się dzieje, jeśli dany człowiek nie doświadczy zmiany? Czy zyska cokolwiek na terapii?

JN: Ludzie zwykle są zdziwieni, że podczas terapii reparatywnej niewiele się rozmawia o seksie. W rzeczywistości błędem jakiejkolwiek psychoterapii jest koncentrowanie się wyłącznie na jednym, konkretnym symptomie.

Klient przychodzi z konkretną trudnością, której chce się pozbyć - zaburzeniem odżywiania, nałogowym hazardem, niechcianym pociągiem do własnej płci, jednak dobra terapia odnosi się do całej osoby. Zwykle na pierwszej sesji mówię klientom: "Zasada nr 1: nigdy nie akceptuj czegokolwiek, co powiem, jeśli nie brzmi dla ciebie prawdziwie". Doświadczenie klienta jest zawsze ważniejsze niż jakakolwiek teoria. Teoria popędu reparatywnego utrzymuje, że źródłem SSA (same sex attraction - pociąg do własnej płci) są niezaspokojone potrzeby emocjonalne i zakończona niepowodzeniem identyfikacja z własną płcią, lecz klient ma prawo przyjąć lub odrzucić to założenie. Jeśli klient czuje, że założenie to jest w jego ocenie nieprawdziwe, zrezygnuje z terapii po jednej lub dwóch sesjach.

Dzięki relacji z dostrojonym do klienta terapeutą, klient uczy się, jak odkrywać swoje emocje przed drugim mężczyzną - ujawniając dawno pogrzebane, wzbudzające poczucie wstydu uczucia. Doświadcza głębokiej akceptacji, niezależnie od tego, co robi w życiu w danej chwili, niezależnie od tego, czy się zmieni, czy nie. Takie doświadczenie jest zawsze głęboko terapeutyczne. Poza rozwojem zdolności do zawierania prawdziwych męskich przyjaźni klient odkryje zdrowsze relacje z kobietami, nauczy się obrony przed naruszaniem swych granic, co w przeszłości mogło powodować poddanie swej odrębnej męskiej tożsamości.

BB: Co jednak z klientem, który nie doświadcza zmiany - czy zostanie porzucony w jakimś rodzaju intymnego limbusa - nieheteroseksualny, jednak niezdolny do doświadczenia intymności z mężczyzną?

JN: Prawda jest taka, że on nigdy nie doświadczał prawdziwej intymności z drugim mężczyzną. Dlatego przyszedł na terapię. Trafił do nas także dlatego, że uważa, iż prawdziwa intymność seksualna z osobą tej samej płci nie jest możliwa. Erotyka homoseksualna nie spełnia swojego emocjonalnego i biologicznego zadania i nie odzwierciedla tego, kim jest na najgłębszym poziomie.

Inni mężczyźni rozpoczynają terapię reparatywną z pozycji gejowskiej identyfikacji. Z takimi klientami uzgadniamy dodatkowe założenie - nie będziemy się mierzyć z problemem identyfikacji seksualnej, lecz będziemy pracować nad innymi problemami doświadczanymi przez nich w życiu. Wtedy pracujemy nad problemami takimi jak zdolność do intymności, problemy samooceny, zinternalizowane poczucie wstydu, traumy dzieciństwa, poszukiwanie tożsamości.

Niektórzy z naszych klientów postanawiają w trakcie zmienić kierunek terapii i przyjąć homoseksualizm jako konstytuującą ich tożsamość. Inni nigdy nie porzucają przekonania, że zostali zaprojektowani do heteroseksualizmu i nalegają na pracę w tym kierunku. Jeszcze inni mają ambiwalentne odczucia i na przestrzeni miesięcy wchodzą i wychodzą z gejowskiego stylu życia.

Akceptujemy ich wybory, nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy, z szacunku dla naszych klientów.

BB: A jednak istnieją ludzie, którzy obawiają się, że przyznając, iż wyjście z homoseksualizmu jest możliwe, zostaną zmuszeni do poddania się terapii.

JN: Dla niektórych ludzi homoseksualizm jest zachowaniem przystosowawczym, czują się z tym dobrze i chcą żyć homoseksualnym stylem życia. I zdecydowanie mają do tego prawo. My - terapeuci reparatywni - jesteśmy dostępni dla pragnących zmiany, jesteśmy dostępni dla tych, którzy mówią: "homoseksualizm dla mnie jest nieprzystosowaniem". I z tą populacją chcemy pracować.

BB: Wracając do natury zmiany. Niektórzy seksuolodzy twierdzą, że skoro osoby, które przeszły terapię, nadal sporadycznie odczuwają podniecenie seksualne w związku z osobami własnej płci, w takim razie nie może być mowy o sukcesie terapeutycznym. Uważają, że jedynym wyznacznikiem byłoby przeprowadzenie badania polegającego na pokazaniu takiej osobie homoseksualnej pornografii i sprawdzeniu, czy występuje w tej sytuacji wzwód. Co Pan o tym sądzi?

JN Jestem zdania, że badanie fizycznego podniecenia seksualnego nie jest w stanie odpowiedzieć nam na pytanie, czy ktoś znacząco zmienił swą identyfikację seksualną, czy też nie. Osoba, która w przeszłości otrzymywała gratyfikację z konkretnej formy doświadczeń seksualnych, wykształciła neurologiczny imprinting, który trudno byłoby całkowicie wymazać. Moi klienci uważają, że pojawiające się podniecenie nie oznacza, iż są gejami.

Gdy pojawia się podniecenie, moi klienci będą to interpretować następująco: "Moje ciało doświadcza podniecenia, ponieważ mężczyzna, którego widzę, reprezentuje sobą moje wyidealizowane Ja i męską afirmację, której nigdy nie doświadczyłem". Ciało tego człowieka może reagować podobnie jak ciało mężczyzny identyfikującego się jako gej, jednak inaczej interpretuje swoje reakcje. Z czasem gdy klient zaczyna pojmować swoje reakcje jako wyraz potrzeby męskiej identyfikacji, a nie autentyczne potrzeby seksualne, stopniowo zanikają. Zarówno nasi klienci, jak i ja jesteśmy przekonani, że autentyczne potrzeby seksualne są zakorzenione w biologicznej płci człowieka.

BB: Na youtube można znaleźć wiele nagrań z osobami deklarującymi się jako "ex-ex-gay". Czyli jako osoba, która była kiedyś homoseksualistą, potem poddała się terapii, a potem wróciła do gejowskiego stylu życia. Np. Daniel Gonzales, twierdzący, że jest Pana byłym klientem. Wielu ludzi poszukujących pomocy ze względu na nieakceptowane odczucia homoseksualne jest przez organizacje gejowskie ostrzeganych przed próbą terapii i odsyła się ich do właśnie takich nagrań. Rezultatem jest często lęk przed terapią, porzucenie nadziei na zmianę. Jak możemy pomóc ludziom przerażonym tego typu wyznaniami?

JN: Proszę zwrócić uwagę, że mimo krytyki wyrażanej przez Daniela Gonzalesa, przyznaje on, że terapia przyniosła mu korzyści - konkretnie - wzrosła jego asertywność, mimo że nie zmienił swej orientacji seksualnej. Oczywiście każdy rodzaj terapii - zarówno fizycznej, jak i psychologicznej ma pewien odsetek porażek. Dla pewnej grupy mężczyzn zmiany i korzyści wyniesione z terapii nie będą wystarczające, by wywołać znaczącą zmianę w ich skłonnościach homoseksualnych. Jednak większość moich klientów nie powraca do gejowskiego stylu życia, tak jak ten mężczyzna. Co ciekawe, bywają także ex-ex-ex geje - mężczyźni, którzy ponownie rozważyli to, czego nauczyli się w czasie terapii i po latach niesatysfakcjonującego gejowskiego stylu życia ponownie go porzucają. Seksualność podlega fluktuacjom w czasie życia, z czym zgadzają się także gejowscy aktywiści. To nie jest tak, że moment zakończenia terapii cokolwiek przesądza - nawet wobec mężczyzn, którzy z początku powrócili do gejowskiej tożsamości.

BB: Na koniec może zarzut największego kalibru, jaki słyszałam: "Terapeuci oferujący możliwość wyjścia z homoseksualizmu to hieny żerujące na zinternalizowanej homofobii homoseksualistów". Innymi słowy - zarzuca się Panu i osobom Panu podobnym, że jest hochsztaplerem sprzedającym złudzenie uzdrowienia, wykorzystującym nienawiść, jaką ci ludzie odczuwają do samych siebie - by zbijać na tym fortunę.

JN: Jest to niezwykle dziwaczne oskarżenie, wziąwszy pod uwagę fakt, że homoseksualizm jest obecnie powszechnie akceptowany w krajach rozwiniętych. Nigdy wcześniej w historii nie było tak wysokiego poziomu akceptacji homoseksualizmu. Mimo to, gejowski styl życia przynosi wielu osobom poczucie nieszczęścia. Nawet w tak przyjaznych gejom krajach jak Holandia czy Dania występuje nieproporcjonalnie wysoki odsetek problemów psychicznych w populacji homoseksualistów. Jest to udokumentowane wieloma badaniami naukowymi. Odsyłam tu choćby do Journal of Human Sexuality, vol 1, gdzie przedstawione są wyniki badań na ten temat. Ludzie, którzy przychodzą do naszej kliniki, muszą mieć motywację wewnętrzną, inaczej szybko rezygnują. Dla naszych klientów próba przezwyciężenia swego homoseksualizmu w aktualnej atmosferze kulturowej jest aktem kontrkulturowym. Gdy jako terapeuci przyglądamy się motywacji naszych klientów, to nie homofobia społeczeństwa popycha ich do poszukiwania pomocy, a głęboki brak satysfakcji z gejowskiego stylu życia. Nie chodzi tu o brak satysfakcji moralnej, lecz o głębokie poczucie, że zachowania homoseksualne nie odpowiadają ich prawdziwej tożsamości, nie są w zgodzie z ich płcią. Przekaz ze strony współczesnej kultury brzmi: "Gej jest OK, więc musi być coś nie tak z Tobą, skoro nie potrafisz się tym nacieszyć". A jednak ci mężczyźni wiedzą, że homoseksualizm jest pogwałceniem ich najgłębszego poczucia tożsamości.

BB: Dziękuję za rozmowę.







Opublikowano: 2011-07-26



Oceń artykuł:


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Skomentuj artykuł