Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • Czy ktoś się wstydził na terapii?

    Autor: 124she   Data: 2022-07-28, 20:15:07               Odpowiedz

    Mi w sumie powinno być chyba wszystko jedno ale jakoś tak mi się zrobiło, że zaczęłam się wstydzić na terapii. Nie tego o czym mówię ale, że mam takie jakieś popitolone to życie. I jakoś mnie to przeraża mocno ostatnio. Może ktoś miał podobne odczucia?



    • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

      Autor: Calmi   Data: 2022-07-28, 20:42:54               Odpowiedz

      " zaczęłam się wstydzić na terapii. Nie tego o czym mówię ale, że mam takie jakieś popitolone to życie. I jakoś mnie to przeraża mocno ostatnio. Może ktoś miał podobne odczucia?"


      She, nie pamiętam żebym kiedykolwiek się wstydziła, ale to chyba dlatego,że ja jakaś bezwstydna jestem ;)))

      Za to popitolone życie mam co nieco;))) ale wiem, że to absolutnie nie jest moją winą. Nawet jestem z siebie b dumna ,że robię co mogę i udało mi się w wielu aspektach poprawić dysfunkcyjne zachowania i nawet nie przenieść ich na dalsze pokolenia ;)))

      A mówiłaś o tym terapeutce ?
      Bo wiesz, ten wstyd może świadczyć o tym, że gdzieś tam w głębi duszy cały czas bierzesz odpowiedzialność za wszystkie niepowodzenia, traumy i spaprane życie, a to nie tędy droga ;((( moja droga :)))

      Myślę ,że to ważne, abyś podjęła ten temat i powiedziała szczerze o swoich uczuciach na terapii.



      • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

        Autor: 124she   Data: 2022-07-28, 22:04:09               Odpowiedz

        "Nawet jestem z siebie b dumna ,że robię co mogę i udało mi się w wielu aspektach poprawić dysfunkcyjne zachowania i nawet nie przenieść ich na dalsze pokolenia ;)))"

        Calmi to cieszę się, że to Ci się udało:)

        Ja nie wiem co mi się stało nagle to sobie jakoś uświadomiłam, że to jest na serio mega poprapane:(( dosłownie oddychać nie mogłam... a jak terapeutka pytała mnie coś więcej o
        moje dzieciństwo to aż wstydziłam się, że wtedy też tak źle miałam



        • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

          Autor: Calmi   Data: 2022-07-28, 22:13:52               Odpowiedz

          "a jak terapeutka pytała mnie coś więcej o
          moje dzieciństwo to aż wstydziłam się, że wtedy też tak źle miałam"

          Chyba wiesz She, że to się nazywa tzw przeniesiony wstyd. Ktoś prawdopodobnie rodzice/opiekunowie nieświadomie Ci go wpoili/ przekazali.

          To jest wielce dysfunkcyjne, bo prowadzi właśnie do brania na siebie winy/odpowiedzialności za to, co ktoś inny spaprał :(((



        • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

          Autor: Calmi   Data: 2022-07-28, 22:28:31               Odpowiedz


          "cieszę się, że to Ci się udało:)"

          Wierzę ,że i Tobie się uda She :)))

          Ale tak naprawdę to była momentami b ciężka praca nad sobą, teraz to jest juz lajcik właściwie ,ale na pewno zajęcie na całe życie, za to bardzo satysfakcjonująca i niezwykle ciekawe.

          Moze uda Ci się podejść do sprawy z większym dystansem (to pomaga) np wcielić się w rolę detektywa i potraktować to jako swego rodzaju dochodzenie, trochę przygodę ?

          Nie traktuj tego zbyt serio. To nie Twoja wina. Ty tylko masz za zadanie odkręcić ten nie chciany spadek i uratować co się da dla siebie :)))



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: 124she   Data: 2022-07-29, 23:50:57               Odpowiedz

            "Moze uda Ci się podejść do sprawy z większym dystansem (to pomaga) np wcielić się w rolę detektywa i potraktować to jako swego rodzaju dochodzenie, trochę przygodę ?"

            No fajnie by było tak podchodzić:) Tylku u mnie to trochę ciężko tak to widzieć jak od długiego czasu moją motywacją jest to, że nie chcę żyć i jeszcze mam takie momenty, że bardzo bym chciała odejść:( No to jest takie mało optymistyczne i zachęcające samo w sobie. A jeszcze mnie coś ostatnio naszło, że się zaczęłam wstydzić, że ja tak długo już chodzę na terapię



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Calmi   Data: 2022-07-30, 11:36:55               Odpowiedz

            She
            "od długiego czasu moją motywacją jest to, że nie chcę żyć i jeszcze mam takie momenty, że bardzo bym chciała odejść:( "

            "Mam chyba jakiś poziom determinacji, że dopóki mnie ktoś nie wyrzuci to chodzę;)"

            A widzisz, że te zdania się tak jakby trochę wykluczaja ?

            Ja to rozumiem tak, że dopóki żyję nie tracę nadziei,że będzie lepiej(tu kciuk w górę :)


            " A jeszcze mnie coś ostatnio naszło, że się zaczęłam wstydzić, że ja tak długo już chodzę na terapię "


            W tym zdaniu też widzę Twoją chęć do bycia "normalnym ",ale co to właściwie znaczy ?

            Życie jest nierozerwalnie z bólem związane i to dla każdego bez wyjątku, przy czym nie mierzalny jest poziom tego bólu i stresu u różnych ludzi .

            Pamiętaj ,że wszystko "siedzi " w Twojej głowie, ważne więc aby nabyć taką umiejętność nie pielęgnowania w sobie uraz, poczucia wstydu, winy, czy nieracjonalnych lęków ,a w to miejsce wypracować w sobie odwagę, pozytywne nastawienie i poczucie autentycznej nadziei na lepsze, bo wszystko co złe kiedyś mija przecież .

            Teraz jesteś bezpieczna, masz stabilną sytuację, umiesz o siebie zadbać, masz pomoc i masz z kim porozmawiać o ważnych dla Ciebie sprawach i to się liczy :)))

            Po za tym pomyśl, czy jest coś w życiu co sprawia Ci frajdę, przyjemność ? Myślę , że na pewno tak, więc spróbuj na tym się koncentrować, robić tego więcej . Mogą to być naprawdę drobne rzeczy. Chodzi o takie codzienne uprzyjemnienie sobie życia .

            Czasami jedyne co może nam pomóc, to odcięcie się grubą krechą od przeszłości, bo to co się wydarzyło już się nie zmieni. NIE MAMY JUŻ NA TO WPŁYWU. Możemy jedynie zmienić nasze nastawienie do przeszłości, tak aby nas budowało zamiast rujnowało. Warto zawsze o tym pamiętać i o tym, że zmian możemy dokonać tylko w teraźniejszości, tak aby w przyszłości było nam lepiej :)))

            Uwierz mi naprawdę można wyjść w życiu z niejednej czarnej dooo i nauczyć się pięknie żyć i doceniać wspaniałość tego życia. Wiem co mówię i oczywiście życzę Ci tego oraz trzymam za Ciebie kciuki :)))

            No i koniecznie porusz ten temat z terapeutką . Jeszcze bedzie wspaniale, ale musisz zacząć w to wierzyć.

            Powodzenia She :)))



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: mrrru   Data: 2022-07-30, 18:50:57               Odpowiedz

            "Życie jest nierozerwalnie z bólem związane i to dla każdego bez wyjątku, przy czym nie mierzalny jest poziom tego bólu i stresu u różnych ludzi."

            Możesz rozwinąć?



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: fatum   Data: 2022-07-30, 20:58:38               Odpowiedz

            Nie zrobi tego,bo książka z której spisywała treści zaginęła.-:) Tak. To bardzo jest brzydko tak zżynać i nie dać treści w cudzysłów. Mrrru,ale z Ciebie detyktyw i bystrzak w jednym. WOW! P.S. cieszę się, że znów jesteś.-:) Z radością Ci "podokuczam".-;) Nie wiem, czy ten wpis nie zniknie, ale może się ostanie? Pozdrawiam ciepło.-:)



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: fatum   Data: 2022-07-30, 21:19:55               Odpowiedz

            Sorki,ale mi też zaginęła książka..poprawiam błąd,bo powinno być zrzynać=ściągać. -:)Ech!



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Calmi   Data: 2022-07-30, 21:39:37               Odpowiedz

            Fatum nie zwykłam swoich słów w cudzysłów brać ,aż taka megalomanka to ja nie jestem i nie kradnę cudzych tekstów jak ty. To ,że ty prostego zdania sklecić nie umiesz, to nie znaczy jeszcze, że każdy tak ma ;))))



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Calmi   Data: 2022-07-30, 21:48:05               Odpowiedz

            PS do fatum
            W sumie to powinnam być zadowolona , że mnie tak wysoko cenisz ,ale jakoś nie zależy mi na tym .Wiesz może dlaczego ? ;))))



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-07-30, 21:52:11               Odpowiedz

            Bo to podziw na 5 sekund.Potem jest tylko myśl;
            No ona nie może być mądrzejsza ode mnie i... kałasznikow!!!



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Calmi   Data: 2022-07-30, 22:08:34               Odpowiedz

            Lustereczko powiedz, czytasz w moich myślach ? ;)))))))



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-07-30, 22:20:39               Odpowiedz

            UPS!!No widzisz, za długo przebywam na forum. Udzielilo mi się jasnowidztwo;);)
            Tylko przypuszczam. Sory jak coś;);)



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: fatum   Data: 2022-07-31, 00:23:01               Odpowiedz

            Wiem. Jesteś pesymistką. A dla pesymisty szklanka jest zawsze w połowie pusta. Możesz zaprzeczać nawet tysiąc razy, ale to nie zamieni Ciebie w optymistkę. Optymistą to trzeba się urodzić. Jestem totalną optymistką i dlatego Ty mnie nie zrozumiesz nigdy. Inne poziomy świadomości. Cenić to się trzeba samemu. Ty Calmi jeszcze tego nie potrafisz. Może kiedyś...(). I za friko Ci powiem, że kompletnie nie znasz męskiej psychiki. Nieco znasz psychikę Kobiet,ale zrażasz do siebie brakiem pokory,o ile wiesz co to jest? Tak Tuluzka. Naucz się pokory,to będziesz apetyczna dla facetów. Powodzenia Ci życzę mimo,że mi nie wierzysz.Polecam Ci też zmianę swojego argumentowania,gdyż dobre argumenty pozwolą Ci zdobyć podziw odbiorcy.Ja nie mam z tym żadnego problemu. Mam stały podziw odbiorcy! A używam tylko argumentów: logicznych,rzeczowych, emocjonalnych. Nie dziwię się teraz Tobie,że musisz korzystać ze wsparcia,czyli musisz już pisać do/dla/o mnie. Masz taką potrzebę i ja to rozumiem.Serio. W zasadzie to ja mogę nawet Tobie pomóc w zrozumieniu Tobie Calmi, czemu jesteś pesymistką, mimo,że na siłę przekonujesz innych,że nie jesteś. Jesteś! Serio. Mogę Ci pomóc. Tylko poproś mnie. I tu jest problem. Wiesz może jaki? Ja chętnie Ci powiem,ale wiesz co trzeba zrobić? Tak. Poprosić i uczyć się pokory. Pa.















          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Calmi   Data: 2022-07-31, 10:54:28               Odpowiedz

            Siedzisz na tym najwyższym levelu fatum i nawet nie wiesz, że szklanka nigdy nie jest w połowie pusta. Zawsze jest pełna :)))

            A gdybys chociaż w jednej tysiecznej była tak apetyczna dla mezczyzn jak ja, to nie musiałabys tolerowac zdrad swojego starego .
            Proste .
            "Tak ciebie szanował ,że aż inne fatygował "?

            Ten rodzaj pokory kompletnie mnie nie kręci, bo masochistką to ja nie jestem, więc z łaski swojej zachowaj swoje mądrości dla siebie ,ok ;))))

            " Ty mnie nie zrozumiesz nigdy... "

            Po co więc wciąż nawijasz do mnie ???

            "Inne poziomy świadomości. Cenić to się trzeba samemu."

            Z tym się akurat zgodzę, faktycznie zupełnie inne poziomy, bo dla mnie to jest brak szacunku do siebie (upokarzanie siebie ,a nie żadna pokora), który z wysoką samooceną nie ma kompletnie nic wspólnego.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: fatum   Data: 2022-07-31, 12:08:41               Odpowiedz

            Odpiszę...później!




          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Calmi   Data: 2022-07-31, 12:40:32               Odpowiedz

            Szkoda fatygi ;)))

            Pomyśl chociaz raz logicznie ...
            przecież i tak "nic do mnie nie dotrze" z twoich życiowych mądrości ;)))))



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: fatum   Data: 2022-07-31, 22:04:26               Odpowiedz

            ...."Wróćmy do szklanki wody. Ta sama szklanka, ta sama ilość wody. Jedni widzą ją pod połowy pełną - drudzy do połowy pustą. Dlaczego ta sama sytuacja postrzegana jest w diametralnie różny sposób? Optymista skupia się na tym co ma, pesymista na tym, czego nie ma."......



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-07-31, 22:28:34               Odpowiedz

            Ty naprawdę nie doceniasz rozmówcy.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: fatum   Data: 2022-08-01, 08:48:08               Odpowiedz

            ..."Optymista myśli pozytywnie o teraźniejszości - ma aż pół szklanki wody. Pesymista myśli negatywnie - ma tylko pół zawartości.
            Optymista cieszy się z tego co ma - nawet, gdy jest to niewiele. Pesymista jest wiecznie niezadowolony - nawet, gdy ma wszystko.
            Optymista ma poczucie własnej siły sprawczej - bierze sprawy w swoje ręce. Pesymista czeka na zrządzenie losu lub przekazuje inicjatywę innym - zakładając, że sam sobie nie poradzi.
            Optymista trudności traktuje jako wyzwania, pokonuje je i uparcie dąży do celu. Pesymista delektuje się trudnościami, znajduje w nich potwierdzenie swoich przewidywań, łatwo zniechęca się i poddaje (w końcu ma pretekst).
            Optymista z nadzieją patrzy w przyszłość. Pesymista czeka na najgorsze.
            Optymista wspiera innych, bo wie, że oni też mogą być dla niego wsparciem. Pesymista nie dość, że nie pomaga, to jeszcze sam oczekuje pomocy.
            Optymista cieszy się sukcesami innych, czerpie z nich inspirację. Pesymista zazdrości innym, frustruje się." Doceniam optymistów!



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Calmi   Data: 2022-08-05, 23:40:31               Odpowiedz

            Lustereczkopowiedz
            "Ty naprawdę nie doceniasz rozmówcy."

            Fatum nas dokształca tą swoją edukacją na "wysokim " poziomie, rodem z podstawówki ;))) Szkoda ,że nie widzi (zresztą jak zwykle) jak bardzo się kompromituje ;((((



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: fatum   Data: 2022-08-06, 14:30:48               Odpowiedz

            Przestań obrażać psychologię. Czerpię z jej źródeł. Ty obrażając mnie i psychologię,to faktycznie się kompromitujesz. P.S. kiedy zaczniesz myśleć? W tym roku?-:)




          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Calmi   Data: 2022-08-08, 14:29:11               Odpowiedz


            "Przestań obrażać psychologię. Czerpię z jej źródeł. Ty obrażając mnie i psychologię,to faktycznie się kompromitujesz. P.S. kiedy zaczniesz myśleć? W tym roku?-:)"

            A to psychologia z artykułów netowych , czy może korzystasz z podręczników Amelii ? ;))))))


            Do swojego domowego umazanego lusterka sobie powiedz, a najlepiej najpierw je umyj, może przejrzysz wreszcie ???


            Ty widzisz szklankę w połowie pełną ???
            Kuriozum .

            Skończ z tą "twoją" edukacją na "wysokim " poziomie, bo się tylko (jak zwykle zresztą;) kompromitujesz i uwłaczasz ludzkiemu intelektowi ;((((

            Nawet jeśli założymy, że to twoja "trzecia g prowda",
            to i tak tylko ty jesteś pesymistką i to przynajmniej w 50 % :(((

            A wiesz dlaczego ?
            Bo szklanka jak Ci już wcześniej pisałam, zawsze jest pełna, nawet wtedy, gdy wydaje ci się całkiem pusta, bo nie ma w niej żadnego płynu.

            To bardzo proste jest, ta twoja szklanka w połowie zawiera płyn, a w połowie powietrze :)))))))



            Pozwalam Ci zapisać to sobie na lodówce tłustym drukiem Fat i cytować mnie wszędzie tam, gdzie będziesz miała nieodpartą potrzebę zabłysnąć ;))))




          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Calmi   Data: 2022-07-30, 21:29:28               Odpowiedz

            Cześć Mrruczuś :)))
            Gdzie bywałeś, jak Cię nie było ? ;)))

            "Możesz rozwinąć?"

            A co to ja dywanik jestem ? ;))) I nie bardzo wiem co mam rozwijać (?).

            Chodziło mi o to, że życie każdego człowieka wiąże się z bólem (fizycznym i psychicznym) i to jest raczej normą, a nie tak jak wielu ludzi uważa, że to brak odczuwania przykrych emocji jest normalne, a ich pojawianie się postrzegają w kategoriach jakiejś porazki .

            'przy czym nie mierzalny jest poziom tego bólu i stresu u różnych ludzi, '

            Moim zdaniem nie jest możliwe dokładne zbadanie/zmierzenie tego, bo jeden człowiek moze cierpiec bardziej od drugiego i to nie zależnie od skali trudnej sytuacji i jego problemów .

            Są np ludzie, którzy w sytuacji stresowej czują się jak ryba w wodzie, bo to ich np podnieca/dostarcza adrenaliny.
            Dla nich, wychowanych w sytuacji permanentnego stresu i/lub lęku ich okreslony poziom będzie normą - paradoksalnie będzie to znajome, a nawet kojące .

            To już prędzej spokój/brak ciągłego lub periodycznego napięcia ,będzie się wiązał z nienormalną sytuacją , dlatego np jak jest w związku za dobrze, to będą oni nawet całkiem nieświadomie i pod byle pretekstem prowokować spory ,kłótnie, czy wrecz awantury( przykład z życia? fatum ;)))
            To specjalnie dla ciebie dobrałam trudne słówka ,żebyś miała zajęcie na wieczór ;))))

            Ale co Ty kotecek w cepku urodzony mozesz o tym wiedzieć ??? Nooo ;)))

            Bólu narodzin raczej nie pamiętasz, a potem to już było tylko pasmo sukcesów i permanentny High Life łącznie z rozpieszczaniem futerka ;))))))



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: mrrru   Data: 2022-07-30, 22:14:39               Odpowiedz

            "Jam jest kot, który sam chodzi na przechadzkę i wcale nie dba o to - dokąd." (Kipling)

            "Chodziło mi o to, że życie każdego człowieka wiąże się z bólem (fizycznym i psychicznym) i to jest raczej normą, a nie tak jak wielu ludzi uważa, że to brak odczuwania przykrych emocji jest normalne, a ich pojawianie się postrzegają w kategoriach jakiejś porazki ."

            Po mojemu to ból jest raczej sporadyczny. Pomijam jakieś chroniczne zwyrodnienia kręgosłupa czy inne takie oczywiste.

            Ból fizyczny został wynaleziony po to, by sygnalizować sytuacje awaryjne. Podobnie te emocje (mimbla pisała o tym).

            Przewlekły ból nie wydaje mi się normą.

            Ale ja to dziwny jestem jak co ;-)




          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Calmi   Data: 2022-07-30, 23:01:53               Odpowiedz


            "Po mojemu to ból jest raczej sporadyczny. "

            A po mojemu to jestes "nienormalny" właśnie ;))))))))))

            A przynajmniej na tym portalu ,chociaż ,chociaz ...

            ktoś tu już pisał ,że tez uważa sięza całkiem normalnego heheh

            Ale to jest nic innego jak tylko kwestia wychowania mężczyzn w systemie patriarchalnym ;))))



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: 124she   Data: 2022-07-30, 20:41:19               Odpowiedz

            "Po za tym pomyśl, czy jest coś w życiu co sprawia Ci frajdę, przyjemność ? Myślę , że na pewno tak, więc spróbuj na tym się koncentrować, robić tego więcej . Mogą to być naprawdę drobne rzeczy. Chodzi o takie codzienne uprzyjemnienie sobie życia ."

            Calmi też myślałam iść tym tropem ale tak mi się ostatnio właśnie zrobiło, że dosłownie nic mi nie sprawia przyjemności, nic nie jest mnie w stanie pocieszyć i wszystko mnie przestało interesować:( Nie wiem co to jest być może jakaś odroczona żałoba ale ciężko się żyje w takim stanie, biorę SSRI i w zasadzie mogę tylko czekać, że będzie lepiej. No i u mnie stwierdzenie, że teraz jestem bezpieczna a problem jest głównie w mojej głowie to powiedzmy jest dosyć kontrowersyjne;)



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Calmi   Data: 2022-07-30, 21:45:52               Odpowiedz

            She
            "biorę SSRI i w zasadzie mogę tylko czekać, że będzie lepiej. No i u mnie stwierdzenie, że teraz jestem bezpieczna a problem jest głównie w mojej głowie to powiedzmy jest dosyć kontrowersyjne;)"

            Rozumiem
            Nie wiem co to, przypuszczam ,że jakieś leki przeciwdepresyjne .One podobno działają dopiero po jakimś czasie .

            Nie znam tez Twojej sytuacji na tyle, ale nie sądzę żebyś była zagrożona bardziej niż przeciętny człowiek.

            Czego sie boisz ? Co jest dla Ciebie zagrożeniem ?



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: 124she   Data: 2022-07-30, 22:23:50               Odpowiedz

            "Nie wiem co to, przypuszczam ,że jakieś leki przeciwdepresyjne .One podobno działają dopiero po jakimś czasie.
            Tak nawet kiedyś były nazywane tabletkami szczęścia;)


            "Nie znam tez Twojej sytuacji na tyle, ale nie sądzę żebyś była zagrożona bardziej niż przeciętny człowiek.

            Czego sie boisz ? Co jest dla Ciebie zagrożeniem ?"

            No mi bardzo utrudnia poradzenie sobie ze strasznymi rzeczami z przeszłości, bo ciężko to nawet nazwać przeszłością, bo takie problemy z przemocą tego rodzaju mam już od wieku dorastania i to się tak ciągnie niestety



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Calmi   Data: 2022-07-30, 22:47:01               Odpowiedz

            " bo takie problemy z przemocą tego rodzaju mam już od wieku dorastania i to się tak ciągnie niestety"

            She ciągnie się ,bo działasz wg określonego wzorca ,schematu.

            Przyciągasz podświadomie tego typu sytuacje (to też praca na terapię, ale musisz być cierpliwa, bo nie daje gwarancji reminiscencji)



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Calmi   Data: 2022-07-30, 23:08:00               Odpowiedz

            PS
            braku reminiscencji,, miało być sorrki ;)



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: 124she   Data: 2022-07-31, 08:19:00               Odpowiedz

            "She ciągnie się ,bo działasz wg określonego wzorca ,schematu.

            Przyciągasz podświadomie tego typu sytuacje (to też praca na terapię, ale musisz być cierpliwa, bo nie daje gwarancji reminiscencji)"

            Calmi wiem co masz na myśli ale ja na to poświęciłam bardzo dużo czasu na terapii i nie robię nic (świadomie czy nieświadomie) co by mogłoby to powodować.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Calmi   Data: 2022-07-31, 10:44:44               Odpowiedz


            "Calmi wiem co masz na myśli ale ja na to poświęciłam bardzo dużo czasu na terapii i nie robię nic (świadomie czy nieświadomie) co by mogłoby to powodować."

            She w tym problem właśnie , że Ty nie musisz nic robić .

            Podświadomość, która zafiksowała Ciebie w roli ofiary, generuje szkodliwe dla Ciebie myśli i wzorce zachowń, a jej się tak łatwo nie da przechytrzyć/zmienić tak, aby zaczęła Ci służyć, zamiast niszczyć .

            Terapia może to nam uświadomić, ale zmienić to już niekoniecznie .

            Rozumiesz mnie ?



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: 124she   Data: 2022-07-31, 17:10:45               Odpowiedz

            Calmi cokolwiek tam mam w tej nieświadomej części umysłu to na serio nie działa to w ten sposób, że telepatycznie sprawia, że ktoś chciałby mi zrobić krzywdę. Raczej nie ma na to odpowiedzi, dlaczego mam takie problemy.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: fatum   Data: 2022-08-01, 12:07:12               Odpowiedz

            Wiesz 124she Ty już powoli przestajesz uciekać od swoich,własnych przemyśleń, bo zaczęłaś sobie zdawać sprawę,że taka ucieczka nic Ci nie daje.Ja to już czytam w Twoich postach. I to mnie cieszy. Porównując początki Twojego pisania z pisaniem obecnym, to jest duża zmiana na plus moim zdaniem. Chyba bardziej już lubisz siebie i czujesz, że będziesz promyczkiem cokolwiek to znaczy.P.S. Hava nagila.-:)



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: 124she   Data: 2022-08-01, 15:35:34               Odpowiedz

            A czemu Fatum myślisz, że to by było lepiej nie uciekać?:)



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: fatum   Data: 2022-08-01, 16:49:37               Odpowiedz

            Wiem,że człowiek nie ucieknie sam przed sobą.Człowiek jest ze sobą samym cały czas. Dlatego jak chce jeszcze żyć,to musi siebie pokochać i rozwiązać swoje problemy sam lub z pomocą innych.Pesymista też może nagle zostać optymistą.-:) P.S. czemu chcesz nadal uciekać 124she? Ma to jakiś sens? Jaki? Jeśli chcesz to powiedz...(). Możesz też zadać mi pytanie bardziej skomplikowane. Też odpowiem na nie.-:)^*^



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: 124she   Data: 2022-08-01, 21:15:38               Odpowiedz

            Ciekawy pomysł, ja od siebie nie uciekałam, bo lubię siebie i zawsze lubiłam:) No ale uciekałam od rzeczywistości, od tej części mojego życia, która była dla mnie nie do zniesienia. Sens w tym był jakiś, bo póki co nie stało się to dla mnie do zniesienia. I jak teraz jestem bardziej świadoma to się właśnie wstydzę wręcz, że jakieś takie nienormalne to życie mam



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: fatum   Data: 2022-08-01, 21:42:01               Odpowiedz

            Ale o tym już wiesz i chodzisz na terapię i tutaj nieźle piszesz,więc jest ok moim zdaniem. Ty możesz mieć inne zdanie.-:) Pozdro.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: wloka   Data: 2022-08-10, 14:21:50               Odpowiedz

            Ja tak miałem. Ja miałem 2 wieloletnie terapie i podczas owej drugiej, czułem coraz większy wstyd. Wstyd wobec terapeutki, wobec siebie i świata generalnie...Wszystkie te odczucia były spowodowane przez psychoterapię. Oczywiście pewnego rodzaje skłonności do odczuwania wstydu są zdeterminowane przez wychowanie, temperament itd... ale to że on rośnie podczas psychoterapii to był ogromny problem z samą terapią i jej istotą. Ludzie niestety mają często wręcz wyprane mózgi psycho-papką i są skłonni brać na siebie winę za skutki psychoterapii. Bardzo często niesłusznie.

            Ja się wstydziłem, że ciągle jestem w stanie tylko gadać o matce, rodzinie, przeszłości itd...a nie wiele jestem w stanie zrobić realnego ze swoim życiem. Nie rozumiałem, jak to się dzieje, że tyle pracy wykonałem a rezultaty są odwrotne od założonych. Napisał bym, że to wszystko było winą źle przeprowadzonych psychoterapii, ale było winą psychoterapii po prostu. Takie coś najnormalniej spotyka ludzi w gabinetach powszechnie.

            Problem z ruszeniem do przodu wiązał się też z monstrualną ilością negatywnych informacji na swój temat jakie otrzymujesz podczas terapii. Chodzi o różnego rodzaju domniemane determinizmy, o przeszłość, obraz rodziny i obraz samego siebie. Po prostu bardzo się koncentrujesz na negatywach swego życia, i zaczynasz spoglądać na siebie coraz bardziej przez ich pryzmat co ma realnie negatywny wpływ na samopoczucie. Nie dochodzi do żadnego mitycznego już "przepracowania" ale często dochodzi do wtórnej traumatyzacji i ruminacji, które są już w zasadzie jednostką kliniczną samą w sobie.

            Niestety. Gadanie z ciotkami klotkami, które nawiną ci na uczy swoje teorie nic ci nie da. Nie da też nic gadanie z kimś kto był na terapii kosmetycznej typu "chciałem być bardziej asertywny" bo to nie jest psychoterapia i nikt poważny tak tego nie nazwie. Nie ma choroby "brak asertywności"

            Niestety. Musisz się przyjrzeć procesowi terapeutycznemu. Może powinnaś porozmawiać z terapeutką, może iść na konsultacje do psychologa klinicznego? Ale to że zaczynasz czuć wstyd związany ze swoją przeszłoscią itd...prawdopodobnie nie jest żadnym procesem leczenia i nie ma tutaj żadnego wstydu przeniesionego, tylko sam proces terapii tak na ciebie wpływa.

            Jeśli terapeutka jest w stanie ci mówić takie rzeczy, które opisałaś to
            raz
            -ona tego nie wie. To są tylko takie intelektualne zabawy, na które niestety pozwalamy tym ludziom, wiedzeni nadzieją na poprawę naszego stanu. Autorytet terapeuty jest często bardzo duży i często obdarzamy nim miernoty, które nie są w stanie unieść odpowiedzialności. Ona nie ma pojęcia jak ty byś sobie poradziła ze związkiem, życiem czy czymkolwiek. Nie wie tego ona, nie wiem tego ja i nie wiesz tego nawet ty. Ty możesz jedynie wierzyć w soje możliwości, lub wątpić ale przyszłość dopiero pokaże jak się życie potoczy. Utrwalanie u klienta takich negatywnych determinizmów, to jest coś co na terapii powinno się zwalczać, a nie produkować.

            dwa
            -ona w sposób jawny i oczywisty robi coś z punktu widzenia terapii przeciw-skutecznego. To o czym napisałaś jest jawnie nieetyczne i to się kwalifikuje do skargi. Nie samo w sobie bo to jedno zdanie, ale jeśli tak wygląda twoja terapia generalnie, to mam wrażenie że terapeuta może podcinać ci skrzydła pod płaszczykiem "feedbacku" terapeutycznego.

            trzy
            -jeśli pozwala sobie na takie teksty, to moim zdaniem powinnaś się bronić. Ona nie dysponuje niczym. Jej "wiedza" psychologiczna jest czysto koncepcyjna, to nie jest realna wiedza a autorytet jest czysto uznaniowy. Nie ma żadnej możliwości, żeby za taką wypowiedzią, którą cytowałaś stała realna wiedza. Nie ma i psycholog na poziomie jest tego świadomy. Ty możesz pełnoprawnie stając na przeciw takim stwierdzeniom zaczelendżować jej sądy. Możesz być zła i możesz wyciągać z takich tekstów negatywne sądy na jej/jego temat. Masz do tego prawo. Nie musisz się czuć bezsilna, bo jesteś skazana na proces terapeutyczny jako jedyną szansę na poprawę.

            cztery
            -za takim tekstem może stać coś głębszego, co na ciebie wpływa. Naturalna poczucie zawody postawą terapeuty, zranienie...ale też coś co możesz czuć, czy podejrzewać i co możesz chcieć od ciebie odrzucać. Czyli skrywaną irytacje, znudzenie, czy nawet niechęć ze strony terapeuty, które to wszystko przyobleka w pozorny feedback...byłem świadkiem takich sytuacji osobiście i jawiły mi się jako wyjątkowo raniące i niesprawiedliwe. Wszystko w atmosferze chłodu intelektualnego i domniemanej troski i klienta.

            W jakim nurcie przechodzisz tą swoją terapie?
            -



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii? wloka

            Autor: fatum   Data: 2022-08-10, 15:17:45               Odpowiedz

            Jestem pod negatywnym wrażeniem Twojego "pocieszania" 124she. Oblałeś ją swoim niezadowoleniem i nawet nie dałeś jej nadziei,że u niej może być inaczej,lepiej. To się nazywa miłość do człowieka. Sam mam źle, to i niech inni też tak źle mają. Tylko 124she dużo pracuje nad sobą i pisała,że dopóki jej nie wyrzucą,to będzie uczęszczała na terapię. Na szczęście są tutaj ludzie, którzy nie dołują 124she. Ty wloka nie dasz rady zniechęcić 124she do pomocy sobie. Tyle ode mnie.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii? wloka

            Autor: wloka   Data: 2022-08-10, 17:15:20               Odpowiedz

            a czemu ty sie wypowiadasz w jej imieniu?



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii? wloka

            Autor: wloka   Data: 2022-08-10, 18:15:29               Odpowiedz

            OK..w sumie to trochę masz rację. Pewnie ten fragment o skargach itd.. jest przesadzony bo w sumie nie znam szczegółów rozmowy itd...

            No ale kwestia o wstydzie. Często tak się dzieje jak człowiek zaczyna być przytłoczony ciężarem psychoterapii, a jednocześnie realnie nie widzi rezyltatów, albo nie widzi takich rezultatów jakie by chciał widzieć i zaczyna się za to winić. Że coś zrobił nie tak, że za mało albo cokolwiek... A winne takiego stanu rzeczy może być sam proces terapii. Po prostu.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii? wloka

            Autor: fatum   Data: 2022-08-10, 19:32:49               Odpowiedz

            Wiesz Tobie terapia nie wyszła,to nie znaczy,że innym nie wyjdzie. Mogę Ci tylko współczuć. To mogę. Pamiętam Twoje wpisy. Były smutne.Nie udało się Tobie zbudować dobrych relacji z terapeutką. Ty jej jak dobrze pamiętam,to nie szanowałeś. Umniejszałeś jej kwalifikacjom i nadawałeś na nią równo. I teraz też próbujesz swoje frustracje przelać na inne osoby.Może upewnij się, czego Ty człowieku szukasz u innej osoby? Może strumienia świadomości?-:)



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii? wloka

            Autor: wloka   Data: 2022-08-10, 19:49:05               Odpowiedz

            No dobra.. czyli wzrost poczucia wstydu to jest coś dobrego? Chyba nie...ale jak rozumiem można się nad tym zastanawiać, ale w atmosferze terapeuto-centryzmu.

            Mówienie, że ktoś się nie nadaje do związku bo zbyt łatwo kogoś zranić jest dobre? Ludzie autystyczni są w związkach i one się udają. Przecież związek polega na wsparciu w dużej mierze...



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii? wloka

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-08-11, 01:31:37               Odpowiedz

            Ludzie są bardzo różni.I różnie reagują.
            Na terapii człowiek ma zawsze cos do odsłonięcia.
            Często to są krępujące nas kompleksy, bądź przeżycia, które są dla nas zawstydzające.
            Myślę, że większość ludzi się krępuje.
            Niektorzy się nieźle krygują.

            Nie jest to dobre.Idac na terapię powinniśmy mieć świadomość, że nalezalo by być szczerzym.Inaczej to nie ma sensu.

            Ma też rację Włoka, że terapeuta nie powinien nas krępować, tylko pomóc nam się zbudować.Jezeli dobrze zrozumiałam jego wypowiedź.
            Ale to mój odbiór sytuacji.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii? wloka

            Autor: wloka   Data: 2022-08-11, 08:41:21               Odpowiedz

            No tak. Kolejny wpis osoby ukształtowanej i wychowanej już w zasadzie przez psycho-przekaz i przez terapeutów.

            Czyli problemy psychiczne powodują problemy komunikacyjne i najlepiej by było gdyby na terapię się ludzie udawali już bez nich... wtedy od strony terapii będzie łatwiej analizować. Super sprawa... No ja też mam takie wrażenie czasem, że winne nieudanej terapii zaburzeń lękowych, są często zaburzenia lękowe. Gdyby człowiek ich nie miał, to terapia by się udała. Dzięki za świadectwo. Warto czytać takie rzeczy

            Winne nieudanej operacji skłądania złamanej ręki, są złamane ręce.
            Winne nieudanej chemioterapii, są często nowotwory. Gdyby ich ludzie nie mieli chemia by się udawała częściej
            itd...

            Dodam jeszcze na koniec, że terapeuta w nurcie psycho-dynamicznym nie robi absolutnie nic, żeby nasze skrępowanie zmniejszyć. Wręcz przeciwnie. Swoją zimną postawą często owe problemy zwiększa, ale to nie problem, bo przecież na koniec można powiedzieć, że klient jest zamknięty w sobie i tym samem nie był gotowy na terapię.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii? wloka

            Autor: fatum   Data: 2022-08-11, 09:49:11               Odpowiedz

            Może lepiej opowiedz jak sobie radzisz po tej nieudanej terapii?-:) Jakie wyciągnąłeś wnioski,ale z wszystkiego co Ciebie dotknęło? Czy za 100 lat wybaczysz tym,którzy Ciebie gnębili? A sobie już wybaczyłeś,że złą wybrałeś terapię? Bądź tak miły jak jesteś niemiły dla terapeutów i podziel się swoimi przemyśleniami. Pewnie masz ich dużo. To tym lepiej. Dobrego dnia i uśmiechnij się. Ja się uśmiecham do Ciebie. Widzisz?-:)








          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii? wloka

            Autor: wloka   Data: 2022-08-11, 14:56:47               Odpowiedz

            1. Najważniejszy. Jeśli borykasz się z problemem natury emocjonalnej, psychicznej to niezwykle ważne jest mierzenie się tym. Nie da się zasiąść w fotelu i problemu przemyśleć, przeanalizować.
            2. Reszta jest w zasadzie mniej istotna i sprowadzała by się do powtarzania tego co już wcześniej pisałem.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii? wloka

            Autor: fatum   Data: 2022-08-11, 17:17:07               Odpowiedz

            Eeeee....spróbuj. Nie możesz tego wiedzieć,czy "reszta jest mniej istotna"? Może coś się jeszcze Tobie przypomni? Nie lubisz swojego fotela?I dlatego w nim problemów nie analizujesz? To może w basenie będzie miał lepsze warunki do myślenia? Zapraszam do mojego basenu.-:),Zmierzymy się razem z Twoim problemem.Za darmo jakby co.-:)



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: 124she   Data: 2022-08-12, 11:20:35               Odpowiedz

            Ciekawe, że też po długim czasie psychoterapii odczuwałeś większe poczucie wstydu tak jak ja. Też na pewno rozmawianie o negatywnych rzeczach ze swojego życia sprawia trochę, że się ma wrażenie jakby same negatywne apsekty istniały. Ja trochę poczytałam w tym czasie, nawet studia podyplomowe skończyłam no i raczej innego sposobu dla mnie na poprawę nie ma co nie oznacza, że jestem z tego faktu zadowolona:( moja pierwsza terapeutka chyba pracowała w nurcie psychodynamiczny ale stamtąd szybko uciekłam, jak teraz więcej wiem to myślę, że mnie właśnie wtórnie straumatyzowała, druga terapeutka była z nurtu Erikconowskiego ale no porzuciła mnie, bo mój przypadek ją przerósł a teraz chodzę głównie na EMDR. Widzę, że obecna terapeutka próbóje mi jakoś pomóc, ale też dla niej to chyba nie jest łatwe. Czasami nawet woli, żebym nie wszystko opowiadała, bo będzie na tym samym wózku jechać co ja. W sensie, że się może sama straumatyzować od słuchania tego tak myślę. No ale u mnie to jak już coś znowu nie idzie to od razu mam ochotę to wszystko pitolić brzydko mówiąc w sensie no próbowałam nie pomogło trudno.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: wloka   Data: 2022-08-12, 19:33:47               Odpowiedz

            Ja na terapii zacząłem się wstydzić, że nadal na niej jestem i się nie wyleczyłem. Miałem wrażenie, że jakby wszystko już zrobione, ale w mojej głowie to wyglądało jakbym musiał zrobić jeszcze 100 razy więcej niż na starcie.... a takie coś się bierze ze skoncentrowania na problemie.

            A na zewnątrz się wstydziłem za moje życie, któregonie było po prostu bo je zawiesiłem na czas leczenia. Się wyleczę i zacznę żyć..no i tak wyszło że inni żyli a jak miałem wrażenie, że mam coraz więcej problemów. Taka dziwna spirala...

            No ale na samej terapii to się wstydziłem właśnie tego, że się nie wyleczyłem, że coś zrobiłem źle itd...



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii? wloka.....

            Autor: fatum   Data: 2022-08-12, 21:13:13               Odpowiedz

            To ten wstyd kazał Tobie nadawać na terapeutów? Kuriozalne to jest. Ale teraz to piszesz tak empatycznie. Milej się Ciebie czyta. Pozdrawiam. Fajnie, że tutaj piszesz.






          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: 124she   Data: 2022-08-13, 13:12:04               Odpowiedz

            "A na zewnątrz się wstydziłem za moje życie, któregonie było po prostu bo je zawiesiłem na czas leczenia. Się wyleczę i zacznę żyć.."

            To nie wydaje się być najlepszym pomysłem... ja mam takie podejście, że robię co mam robić (chcociaż nie widzę w tym sensu) na wypadek, że jednak coś mi pomoże i zacznie mi się chcieć żyć to żebym miała takie życie jakie chcę. Ale nawet jeśli Ty nie robiłeś tego co powinieneś to wiesz nawet w ciągu jednego roku można diametralnie wszystko zmienić.

            Ja mam takie zdroworozsądkowe podejście do psychoterapii niestety nie wszystkie są dobre i się udają. Ja od tej pierwszej babki uciekłam, szybko się zorientowałam, że coś jest nie tak, nawet na tym forum pamiętam pytałam czy to tak powinno wyglądać, wiadomo, że to było przykre doświadczenie, bo miałam zaufanie duże do tej osoby:( Później się dowiedziałam, że do tej samej osoby chodzi przyjaciel mojej przyjaciółki i to jakieś ponad 10 lat... i ogólnie w opinii osób bliskich to nie pomaga mu a raczej pogłębia problemy. Ale więcej znam pozytywnych przykładów terapii, ktoś tam poszedł powodu relacji trudnych z mamą, ktoś z powodu porzucenia przez ojca rodziny, ktoś inny, że się stresuje wszystkim i szybko poszło (kilka miesięcy) i pomogło.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: wloka   Data: 2022-08-13, 13:28:47               Odpowiedz

            No to jeśli masz takie podejście, to tylko pogratulować i się tego trzymać. No ja miałem inne, choć mówiłem po jakimś czasie, że mam wrażenie że jednak jest ono błędne(i takie było), ale byłem w zasadzie w tym wszystkim utrzymywany.

            Na pewno moje wyobrażenie, terapii było błędne i szkodliwe, no ale moja terapeutka też takie miała. Myślę że też uważała, że ja coś na tej terapii wykoncypuję i coś się w mojej głowie ułoży, jakieś emocje się przebiją czy cokolwiek i to będzie zdrowienie. To jest niestety jak emocjonalna alchemia. Nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością.

            A moja druga terapeutka na koniec terapii powiedziała mi że "może to lepiej że się Pan wycofał(z życia) bo lęk był zbyt wielki" i to powiedziała mi terapeutka nurtu pozn.-beh.
            Ale nie ma sensu tego drążyć. Ważne jest podejście do życia, terapii i twoje wydaje się być poprawne.

            A zapytam o powód owej ucieczki? To było coś konkretnego, czy bardziej wynik jakichś twoich emocji, przemyśleń, dyskomfortu?

            10 lat w psychoterapii to oczywiście, nie jest przypadek terapii przewlekłej i nieudanej, tylko przypadek niezwykłej wytrwałości terapeutycznej, altruizmu emocjonalnego i poświęcenia(spojler: to była ironia)

            Jeszcze 20 lat temu terapeutyzowanie ludzi z: trudnych relacji z mamą, stresowania się wszystkim, braku asertywności itd...było traktowane za nieetyczne. Przez te 20 lat psychoterapia jednak została tak rozpropagowana, a próg tolerancji na przykre doświadczenia u ludzi tak obniżony, że terapeutyzuje się dziś wszystko. Jak to w radio ostatnio usłyszałem "traumą może być wszystko"...lol no i super.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-08-13, 13:50:48               Odpowiedz

            Włoka,podzielę się z Tobą pewna
            refleksja. Nie moja.
            Im bardziej inteligentny pacjent, tym trudniej się go leczy.
            Prosty chłop dostaje zalecenia i wykonuje.
            Co Ty na o tym myślisz?



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: wloka   Data: 2022-08-13, 14:28:54               Odpowiedz

            Jest jeszcze gorzej.
            Spotkałem się z głosami, że osoby z IQ ponad przeciętnym nie poddają się psychoterapii. Tylko że

            Chodzi o fakt, że poziom IQ przekłada się na tak zwane zasoby psychiczne. Można powiedzieć, że im wyższe IQ tym w pewnym sensie człowiek dysponuje większym zasobem energii psychicznej.

            Tu nie chodzi o IQ same w sobie. Tu chodzi o to, że jak po drugiej stronie siedzie człowiek, brutalnie napisze innego formatu na poziomie intelektualnym, osobowościowym to po prostu terapia nie ruszy.

            Czy słyszałaś może o testach na IQ dla przyszłych terapeutów? Bo ja nie. A wiesz co sam Jung mówił o modelowym terapeucie? miał to być człowiek o wyraźnie wyższym IQ od przeciętnej, preferowana kobieta no i szereg innych cech z zakresu cech osobowości.

            No ale jeśli w gabinetach są podekowane różnego rodzaju ludziki, to oni sobie po prostu robią różne rzeczy i tyle. To jest jeszcze jeden argument za tym że terapia jest procesem TERAPEUTO-CENTRYCZNYM a nie PACJENTO-CENTRYCZNYM.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-08-13, 14:36:19               Odpowiedz

            Ja mam ponadprzeciętne IQ ale nie aż tak szybujące! Ufff

            Ludzie psychologii zawdzięczają wiele ale to narzędzie w ręku cwanego głupka niszczy ludzi;(



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: wloka   Data: 2022-08-13, 14:58:43               Odpowiedz

            Ludzie obecnej psychologii zawdzięczają tyle ci ówcześni cyrulikom. Byli z nich bardzo zadowoleni i przez wieki dawali się operować. Jedyna nadzieja... no ale dziś już wiemy, że więcej ludzi zabili niż wyleczyli.

            To samo czeka dzisiejszą psychologię. Dziedzina się rozwinie i okaże się, że obecne czasy więcej wyrządziły szkody niż pożytku.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: 124she   Data: 2022-08-13, 14:38:01               Odpowiedz

            "A zapytam o powód owej ucieczki? To było coś konkretnego, czy bardziej wynik jakichś twoich emocji, przemyśleń, dyskomfortu?"

            Po tych sesjach czułam się jeszcze bardziej poraniona i na logikę mi się wydawało, że niektóre rzeczy, które mówiła są mocno niewłaściwe np., że ją takie zle rzeczy nie spotykają czyli widocznie ja coś źle robię albo, że ktoś kto mnie skrzywdził to był mój pierwszy mężczyzna... to mi się czasami przypomina i wręcz mnie prześladuje

            "Jeszcze 20 lat temu terapeutyzowanie ludzi z: trudnych relacji z mamą, stresowania się wszystkim, braku asertywności itd...było traktowane za nieetyczne."

            No tak ale część osób traktuje to trochę jak samorozwój i że każdemu by się przydało ale oczywiście nie trwa to wtedy długo. Chociaż mi osobiście by się nie chciało:)



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: wloka   Data: 2022-08-13, 15:07:38               Odpowiedz

            No tak. Czyli miała już prawdopodobnie wyrobione zdanie na temat źródła twoich problemów i jak to ładnie napisała Lustereczko: tobie pozostało już zalecenia przyjąć. No ale najwyraźniej coś poszło nie tak.

            A co do podejścia sprzed 20 lat. Nie przyjmowano na terapię ludzi, którzy nie mieli twardych, realnych zaburzeń właśnie z powodów rozwojowych. Terapie kosmetyczne uważano jako nierozwojowe i szkodliwe dla zwykłych ludzi ze zwykłymi problemami.

            Chodziło o przekaz. Jeśli przyjmujesz na terapię człowieka, z problemem życiowym. Jaki by on nie był, to zawiera się w tym i sugestia, że sam sobie z tym nie poradzi i pewnego rodzaju okaleczenie jego sprawności. Klient zaczyna się opierać w kwestiach, które są w jego potencjale. Sam ma wszystkie narzędzia konieczne do poradzenia sobie z problemami, które nie generują realnych problemów natury emocjonalnej czy psychicznej. Tylko wobec problemów które generują np: patologiczny poziom lęku pacjent może się opierać w swojej bezsilności na specjaliście.

            No ale dziś terapię się sprzedaje na rynku, tak jak dropsy. Choć trzeba przyznać, że jest określana jako towar naj-pierwszej potrzeby. Wręcz niezbędny egzystencjalnie.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: 124she   Data: 2022-08-13, 18:36:14               Odpowiedz

            "No tak. Czyli miała już prawdopodobnie wyrobione zdanie na temat źródła twoich problemów i jak to ładnie napisała Lustereczko: tobie pozostało już zalecenia przyjąć. No ale najwyraźniej coś poszło nie tak"

            Teraz mam już większą wiedzę także wiem, że pomijając, że takie stwierdzenia są niedopuszczalne no to niestety ta terapeutka się nie znała na problemie z którym przyszłam i to co robiła było wbrew aktualnej wiedzy. Ale nie rozstrząsam tego, bo to nie ma sensu. Tylko mając dwie nieudane terapie za sobą to wiadomo, że na trzecią ja już mam mniej siły, trudniej mi zaufać i jak jeszcze coś idzie nie tak to mam ochotę się poddać.

            A z tym, że na terapie można iść bez konkretnych problemów to chyba świadczy to, że psychoterapeuci sami przechodzą terapie własną. Także niby w teorii nie powinno to zaszkodzić.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii? wloka ()))

            Autor: fatum   Data: 2022-08-13, 14:39:29               Odpowiedz

            ...."Jak to w radio ostatnio usłyszałem "traumą może być wszystko"...lol no i super." Coś w tym jest.-:) Ale 124she nie słyszała tego w radio, więc fajnie,że ją zaczynasz pocieszać. Wątek staje się ciekawszy. Serio. Pozdrawiam. P.S. zaproszenie na basen nadal aktualne.-:) Chyba się nie boisz mnie?-:)*







          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii? wloka ()))

            Autor: wloka   Data: 2022-08-13, 14:56:35               Odpowiedz

            ale ja nikogo nie pocieszam..
            a tego basenu to ja nawet nie staram się zrozumieć. Nie wiem o co ci chodzi, ale podejrzewam że o coś głupiego co na końcu się zakończy formą protekcjonalizmu na zasadzie "ja ci będę wyjaśniała"



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii? wloka ()))

            Autor: fatum   Data: 2022-08-13, 18:05:35               Odpowiedz

            Rozumiem. Masz zazdrosną żonę i się zabezpieczasz.-:) Ok. Też mam kochającego mnie męża,ale mam dużo swobody i wolności.Jest mi dobrze w moim związku. Dlatego lubię pomagać/rozmawiać z tymi,którzy może w mojej ocenie mają inaczej. Poza tym lubię robić testy,bo one ułatwiają mi lepiej rozumieć ludzi z Netu.No,to pisz swobodnie.Nie będę Ci przeszkadzała. Pozdrawiam serdecznie
            ...)(*






      • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

        Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-08-08, 06:59:24               Odpowiedz

        Calmi.
        Ja rozumiem She.
        Przez lata czułam się odpowiedzialna za wybryki mojego ojca. Juz jako małe dziecko. Gdy byłam dorastająca panienka i o losie: w dorosłym wieku.
        Nie umiałam się oderwać.Robilam wszystko, żeby mnie nikt do niego nie porównał.
        To nie było latwe, bo miałam jego twarz,poczucie humoru.Kazdy mnie z nim porównywał.

        She, Ty jesteś odpowiedzialna wyłącznie za swoje postępowanie.Wylacznie.
        Jeżeli zrobiono Tobie krzywdę, to Ty byłaś ofiarą, nie sprawca.

        A popitolone życie ma większość z nas.
        Moja droga do świadomości była długa.

        Prowadzę bardzo dobre w porównaniu z poprzednim okresem życie.Mam fajne dzieci.Juz usamodzielnione.Mam swoje gniazdko.Jeszcze pracuje.
        Właśnie wracam do pracy po urlopie;(
        Byłam nad zalewem na plaży.Bylo więcej niż pięknie.Wlosi przejęli opuszczona plażę i stworzyli super atmosferę.
        Chciałabym się polenic jeszcze.
        Ojciec że mnie wychodzi:):)Ten to umiał się lenić;););)
        Witaj w klubie popitolonych;)



        • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

          Autor: Calmi   Data: 2022-08-08, 13:55:39               Odpowiedz

          Lustereczko
          "Byłam nad zalewem na plaży.Bylo więcej niż pięknie.Wlosi przejęli opuszczona plażę i stworzyli super atmosferę.
          Chciałabym się polenic jeszcze.
          Ojciec że mnie wychodzi:):)Ten to umiał się lenić;););)
          Witaj w klubie popitolonych;)"


          Gartuluję i cieszę się bardzo :)))
          I przepraszam ,że przeniosłam się do tego bardziej adekwatnego wątku .
          Ja tez na urlopie, dzisiaj pogoda trochę nie dopisuje, ale po za tym jest fantastycznie :)))

          Tez podziwiam Adama, za to co robi prywatnie ,bo tu na forum raczej unika odpowiedzialności i ryzyka . Rozumiem ,że ma swoje powody:(((

          Ja też najbardziej lubię próbować nowych rzeczy, lubię przekraczać swoje ograniczenia, póki co nauczyłam sie pływać na SUPie, nie mylić ze słupem i byłam nad Nilem ;))))

          Miałam już kończyć ,ale chyba przedłużę o tydzień, bo mam jeszcze ekscytujące plany !

          Ale zobaczymy, nie chcę zapeszać ;)))

          Adaś kiedy będziesz na południu ???

          Jak będziesz się do mnie wybierał, to daj koniecznie znać ,ok ?

          Może zobaczymy co nowego w teatrze ,filharmonii, potańczymy na jakimś zajefajnym koncercie , pogadamy ,pośmiejemy się ...pójdziemy do kina plenerowego, lubisz ?
          Ja bardzo:)))

          Może Lusterteczko też się wybierze ?

          Zycie jest takie krótkie, trzeba dać sobie szansę i umieć z niego korzystać .Pozdrawiam Was serdecznie :))))








          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Calmi   Data: 2022-08-08, 14:03:46               Odpowiedz

            Sorry She miałam przenieść ,ale mi się nie udało :(((to z pośpiechu zapewne,trochę szkoda mi czasu na siedzenie w necie .

            She
            "Calmi cokolwiek tam mam w tej nieświadomej części umysłu to na serio nie działa to w ten sposób, że telepatycznie sprawia, że ktoś chciałby mi zrobić krzywdę. Raczej nie ma na to odpowiedzi, dlaczego mam takie problemy."


            Działanie podświadomości nie ma nic wspólnego z telepatią oraz
            jakimiś czarami, a jednak ma diametralny wpływ na nasze życie .


            Prosty przykład: osoba wywodząca się z domu alkoholowego w większości przypadków będzie przyciągała do siebie partnerów z tym problemem lub sama będzie piła, nawet będąc w pełni świadomą ,że tego nie chce .Jak myślisz dlaczego ?

            Poczytaj na temat wpływu podświadomości na nasze życie, popytaj terapeutki .



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: 124she   Data: 2022-08-08, 21:11:41               Odpowiedz

            Calmi, znam te różne teorie na temat nieświadomości i jej wpływu na życie i nie mówię, że nic w tym nie ma ale nie sądzę, że akurat to u mnie jest problemem. Z tą telepatią to mi chodziło o to co napisała lustereczko, że ja nie odpowiadam za to co inni ludzie robią i nie mam na to wpływu. Żaden terapeuta też nie odpowiada i nie ręczy za wszystkich ludzi na świecie.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Calmi   Data: 2022-08-08, 21:35:46               Odpowiedz

            Noo trochę mnie zdziwiło, jak możesz nic na ten temat nie wiedzieć ...

            Sorry ,Widocznie to ja źle Cię zrozumiałam, ale to normalne gdy się pisze, nie zawsze można oddać dokładnie, to co człowiek na myśli ma, ja tak b często mam ;)))))

            A co Ci ta terapeutka powiedziała, że Cie tak zabolało ?
            Mozesz powiedzieć ?

            Obyś i Ty na tę nieszczęsną Amelię nie trafiła ;)))



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: 124she   Data: 2022-08-08, 22:41:06               Odpowiedz

            "A co Ci ta terapeutka powiedziała, że Cie tak zabolało ?"

            Coś w stylu, że jakbym się z kimś teraz spotykała to by ktoś musiał mieć anielską cierpliwość do mnie i by musiał ciągle uważać, żeby mnie nie zranić i generalnie to by cud musiał być, żeby się udało. A ja nigdy bym w tych kategoriach nie pomyślała.. rozumiem, że mogę mieć trudności z bliskością w takiej relacji ale pozostałe rzeczy to jak w relacjach przyjacielskich, które mi dobrze wychodziły



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: Lustereczkopowiedz   Data: 2022-08-08, 14:20:39               Odpowiedz

            Przecież lustereczkopowiedz wybiera się do Warszawy;);)Na zarąbisty koncert:):)
            A potem może nieco dalej?

            Ale mnie nóżki bola:(

            Ale Włoch dał popis.Stara opuszczona zatoczkę przerobił w klimatyczne miejsce.
            Co prawda to nie Positano ale jest fajnie!!!
            Estrada, muzyczka -wloskie przeboje,miejsce do tańca.
            Prawdziwa pizza bez ketchupu;)
            I sztywne Polaki wyginają się w biały dzień.
            Też tańczylam;)



    • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

      Autor: fatum   Data: 2022-07-28, 23:09:47               Odpowiedz

      Hej! 124she. ....."Przeżywanie wstydu związane jest z byciem obserwowanym. Audytorium nie musi być jednak obecne fizycznie - wystarczy tylko, że sobie je wyobrazimy. Właśnie dlatego wieszamy w oknach zasłony - aby oddzielić się od wyobrażonego audytorium i poczuć się swobodniej.

      O tym, że mamy tu do czynienia z wyobrażeniem, świadczy przykład kobiety, która tkwi do południa w łóżku, a potem, chodząc po domu w szlafroku, zaciąga zasłony, "żeby sąsiedzi nie widzieli, że leniuchuje". Jeśli jednak jest chora, to nie czuje przymusu zaciągania zasłon, bo "chory może leżeć w łóżku tak długo, jak chce...".

      P.S. popatrz na to ww. Pewnie coś w tym jest. Ale można też i głębiej poszukać. Na terapii.-:) Pozdrawiam. Fajnie,że mimo wszystko kontynuujesz terapię. To mądra decyzja. Pa.





      • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

        Autor: 124she   Data: 2022-07-29, 23:57:26               Odpowiedz

        "Fajnie,że mimo wszystko kontynuujesz terapię"

        Mam chyba jakiś poziom determinacji, że dopóki mnie ktoś nie wyrzuci to chodzę;)



        • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

          Autor: fatum   Data: 2022-07-30, 00:16:18               Odpowiedz

          "Mam chyba jakiś poziom determinacji, że dopóki mnie ktoś nie wyrzuci to chodzę;)"

          Zabawne i w pewnym sensie oryginalne takie podejście do ważnych spraw życiowych. 124she pisałam kiedyś do Ciebie,że fajnie będzie jak zostaniesz na tym Forum. I jesteś i jest fajnie. Sądzę,że możesz swoimi przemyśleniami wnieść dużo dobrej energii na to Forum.Jeśli o mnie chodzi,to się cieszę,że tutaj jesteś.Pozdrawiam i dobrych snów.-:)



    • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

      Autor: Adamos325   Data: 2022-08-06, 16:38:03               Odpowiedz

      Ja jak chodziłem na terapię, to może trochę się wstydziłem - ale teraz się nie wstydzę, a nawet jestem dumny że tyle osiągnąłem... - że tak mnie ona naprowadziła i dodała sił. Inaczej całe życie siedziałbym w domu i nic nie widział - a tak to odkrywam coraz to nowe tajniki życia! ;) Zmruszałbym, zaskorupniał - i był bym przeszkodą, utrudą sam dla siebie i utrapieniem dla innych ;) No, chyba że moje życie wcześniej by się skończyło - ale jak widać ono trwa..., tak łatwo nie jest, trzeba cieszyć się i płakać i podążać do przodu i wypełniać wolę Bożą :) No, ale może też moja sytuacja jest trochę inna niż innych... - ja stałem pod ścianą, chciałem i musiałem się bronić :) A do drugie, wyobraźnia i ciekawość życia zwyciężyła... - i zwycięża ;)



      • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

        Autor: 124she   Data: 2022-08-07, 16:38:01               Odpowiedz

        To fajnie, że u Ciebie terapia spowodowała autentyczne zmiany na lepsze:) A jaki był Twój cel terapii jeśli mogę zapytać?



        • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

          Autor: Adamos325   Data: 2022-08-07, 18:16:46               Odpowiedz

          Mnie pytasz? :) - pierwsze, nabranie pewności siebie i poczucie własnej wartości - przerobienie dzieciństwa. Odnalezienie się w kontaktach społecznych - i właściwie też trochę szerzej, odnalezienie się w nowej rzeczywistości i sprawczym działaniu. Bo oprócz tych aktualnych przeciwności, wtedy - byłem też osobą trochę nieśmiałą,już wcześniej...,w młodości



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: 124she   Data: 2022-08-07, 23:31:46               Odpowiedz

            Tak piszesz już wcześniej to domyślam się, że chodzi przed problemami zdrowotnymi, nie chce się tak wypytywać ale zdaje mi się, że odnalezienie się w tym to raczej nie brzmi jak proste zadanie:( Reszta to raczej lajtowo brzmi w sensie pewność siebie, nieśmiałość itp. Tak sobie myślę, że pewnie nie w każdym przypadku terapia to jest taka męka. Ja chyba ostatnio wręcz mam jakąś awersje, bo jak mi się wyświetliła w propozycjach książka o psychoterapii to aż patrzeć na to nie mogłam.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: fatum   Data: 2022-08-08, 00:11:39               Odpowiedz

            ....."Ja chyba ostatnio wręcz mam jakąś awersje, bo jak mi się wyświetliła w propozycjach książka o psychoterapii to aż patrzeć na to nie mogłam." Serio to piszesz?124she. Ciekawe czemu tak masz? Może już nie chcesz się terapeutyzować? Chcesz pewnie więcej leniuchować na sofie/kanapie?-:) To Adaś tak nie robił, gdy korzystał z pomocy psychologa. On chciał jak najwięcej skorzystać z usług psychologicznych. A może się mylę? To mnie poprawi Adamos325. Pozdrawiam.





          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: 124she   Data: 2022-08-08, 21:18:41               Odpowiedz

            "Serio to piszesz?124she. Ciekawe czemu tak masz?"
            Fatum, możliwe, że dlatego, że coś co powiedziała terapeutka mnie bardzo zraniło i przez to mam niechęć jakąś.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: fatum   Data: 2022-08-08, 22:29:15               Odpowiedz

            A wybaczyłaś tej terapeutce? A powiedziałaś jej,że Ciebie zraniły jej słowa? Ma prawo wiedzieć! Ty natomiast też bez problemu powinnaś umieć mówić na terapii, co Ciebie boli,rani. Rozmawiałaś kiedykolwiek o tym,że powinnaś mówić prawdę? To są istotne rzeczy. Pozdro.




          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: 124she   Data: 2022-08-09, 17:06:17               Odpowiedz

            No mówiłam ale co zrobić, zresztą ja się niezbyt trzymam to jeszcze jak mi się przykro zrobiło to widać po mnie było, bo nie mogłam mówić. Zresztą chyba tak kilka razy pod rząd mi się przykro zrobiło i pewnie stąd mam takie negatywne odczucia.



          • RE: Czy ktoś się wstydził na terapii?

            Autor: fatum   Data: 2022-08-09, 23:15:28               Odpowiedz

            W pracy dajesz sobie radę? Jesteś już po urlopie? Dzisiaj piszę inaczej.-:) Może i Tobie się to udzieli i fajniej się będzie treści pisane czytało. Ogólnie za dużo jest tego narzekania, bólu, chorób. Może faktycznie takie Forum powinno być takim miejscem, gdzie można np. pośmiać się, odpocząć od problemów,itd. Nie bierz przypadkiem tego do siebie. Tak sobie piszę,bo też tak i myślę. No,to pa. P.S. oczywiście pisz nadal tutaj i w sposób jaki Ci odpowiada. Ok? To ok.