Forum dyskusyjne

RE: Potrzebuję oceny sytuacji

Autor: nika1111   Data: 2025-12-11, 02:00:52               

W jaki?
Przykładowo - Podnosił głos, był wulgarny, do syna zwracał się per "tępaku", "kretynie" (syn jest głębokim dyslektykiem, z zaburzeniami koncentracji uwagi i przetwarzania słuchowego). Moja mama ma w wywiadzie głęboką depresję, ze stanami urojeniowymi, ten tekst, że jestem "psychiczna" był poparty dalej "argumentem" , że "tak jak moja matka", co jednak nie przeszkadzało mu swego czasu w pozostawianiu naszych dzieci pod jej opieką.
Mama jest od lat na lekach, funkcjonuje normalnie.
Synowi kiedyś powiedział, że jak się rozwiedziemy to będzie to jego wina.
Mi po porodzie zabronił korzystać z pomocy bliskich, a sam wracał z pracy o 1 w nocy, z pretensjami, że w kuchni nie jest posprzątane.
Mam dalej wymieniać? Mogę tak długo...
Lubię siebie, lubią mnie ludzie, mam wielu znajomych, parę bliskich przyjaciół. W pracy mam fajne relacje, wykształcenie kierunkowe, dobre stanowisko, chociaż sama praca zaczyna mnie przerastać.
Potrafię bardzo wiele zrobić, z różnych dziedzin, taka Kwiatkowska, co się żadnej pracy nie boi.
Mam wiele zainteresowań,
Żeby było śmieszniej, odnośnie tej metafory muzycznej - mam również wykształcenie muzyczne i bardzo dobry słuch, gram, śpiewam, komponuję...
Nie boję się wyzwań, potrafię przenosić góry, tylko w związku tak to wygląda jak wygląda...
Ja nie jestem w stanie z nim nawiązać dialogu w żadnej sprawie, nawet w prozaicznych kwestiach. Nawet jak coś się uda ustalić to potem i tak on robi co innego.
Mi nie chodzi o to, żeby on się zmienił, tylko żeby był na tyle świadomy siebie i asertywny, żeby była przestrzeń do ustaleń. Nie mam problemu żeby robił co chce, nie oczekuję atencji (to raczej on tego oczekiwał), ja chcę po prostu dialogu dwojga dorosłych ludzi.
Dzieci niemal z niczym do niego nie przychodzą, bo ich traktuje podobnie jak mnie. Nieraz proszą mnie, żebym coś załatwiła z tatą dla nich - a jak pytam dlaczego, to słyszę, że "nie chcą dzwonić do taty bo będzie krzyczał".
Syn kiedyś powiedział mi z płaczem (miał wtedy jakieś 10-11 lat), że on uważa, że tata go nie kocha i że wg taty on jest jego porażką życiową....
Mam udawać, że tego nie było?

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku