Forum dyskusyjne

RE: Potrzebuję oceny sytuacji

Autor: mimbla1   Data: 2025-12-13, 20:59:36               

ad. 1 Zobaczyłam coś w sumie rzadko spotykane w realu : to, że Ty w ogóle nie masz porównania, jak jest być w bliskiej relacji z jakimkolwiek innym mężczyzną niż ten konkretny.
Nastolatka, którą wtedy byłaś w tej części życia w pewnym sensie nie dorosła, nie miała szans.
Dorośli nawiązują relacje, zakochują się, są ze sobą ale i się rozstają, szukają, ponoszą porażki, które uświadamiają im, że porażka w związku to nie koniec świata. Ty tego nie znasz, ni w ząb. Nie zaistniał bardzo ważny etap w Twoim życiu. Dla Ciebie stan "jestem singielką" musi być zdecydowanie trudniejszy nawet do wyobrażenia sobie, bo nigdy nią nie byłaś. Dla Ciebie brak męża to jak usunięcie czegoś, co całe życie było i podporą i jednocześnie elementem kształtującym Ciebie - dorosłą. Podporą krzywą, niewygodną - ale podporą.
On Cię ukształtował "pod siebie" również dlatego, że zwyczajnie był i istniał w codzienności, a Ty porównania nie miałaś i nie masz, innego stanu rzeczy nie znasz.

Przez te lata, to, co wniosłaś czyli "bycie Ratowniczką" jako model osobowości umocniło się, ugruntowało i powiązało z konkretnym człowiekiem. Samo bycie Ratowniczką już czyni człeka dysfunkcyjnym, bo ono jest niczym innym niż bardzo silnym wzmocnieniem dobrych i pożądanych cech do stopnia, w którym one stają się już szkodliwe i niszczące dla wszystkich, bo i dla Ratownika i dla jego bliskich.
Co widać idealnie na Twoich dzieciach. "Ratowanie" męża uczyniło ich dzieciństwo ... no obaj synowie ucierpieli, i to zauważalnie. Za to jesteś współodpowiedzialna. Wybrałaś "ratowanie" męża, dzieci za to już płacą i płacić będą.
Całe Twoje życie dorosłe jest ustawione pod "uratuję męża".

Prawidłowej komunikacji nie ma ani z jego strony, ani, paradoksalnie może, także z Twojej. Komunikacja to nie tylko słowa. Komunikujemy też działaniem, zaniechaniem.

Aż się prosi zapytać - jak z seksem? Pytanie intymne, nie za bardzo na forum. Ale gdybym się dowiedziała, że on od lat miewa kochanki, o których nie wiesz, nie byłabym zdziwiona. Bo nie wygląda na to, że euforyzujący seks was silnie wiąże.

ad.2
Próbujesz od 30 lat. Efekty - sama widzisz jakie. Koszt - sama widzisz, jaki. Ty w fatalnym stanie psychiki, a tematu dzieci wolę za bardzo nie rozwijać, bo tu jestem mocno emocjonalna i takich tekstów, jak cytowałaś, zwyczajnie bym nie zdzierżyła, gdyby do mojego dziecka poleciały.
Jeśli ktoś mi dowala powiedzmy moja sprawa, mój wybór, mój ból i moja przykrość. Ale bezbronne dziecko? Moje dziecko? Za które jestem odpowiedzialna, bo samo się nie obroni?






Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku