Forum dyskusyjne

RE: 39 lat i fatalne, ustawione przez rodziców życie.

Autor: mimbla1   Data: 2023-09-11, 13:56:21               

@zulek

może warto na początek nazwać sprawy właściwymi słowami - Ty jesteś, najprościej rzecz ujmując, ofiarą silnej przemocy psychicznej ze strony rodziców. I funkcjonujesz jak ofiara takiej przemocy, po prostu.

Nie jest tak, że nie masz emocji. Masz, ale emocje strach/wściekłość solidnie dominują nie dopuszczając całej reszty. Zarówno strach/lęk jak i wściekłość to emocje "przetrwania", nie da się cieszyć jak się człowiek boi czy złości czyli jest w sytuacji zagrożenia. Do radości i tym podobnych potrzebne jest poczucie bezpieczeństwa, którego Ty nie masz. Drugie, którego nie masz to poczucie własnej sprawczości. Z poczuciem własnej wartości zapewne też jest problem. To tak ogólnie. Niespecjalnie wesoło, ale taki pakiet ma sporo ofiar przemocy, z tym daje się coś zrobić czyli zmiana jest możliwa, skala jest duża i nie ma szybkiej ścieżki dającej spektakularne sukcesy w krótkim czasie.

Nie widzisz w swoim życiu takich możliwości, jak w filmach motywacyjnych - rozsądnie, to tak nie działa. Podzielam pogląd. :)


Pobudka w życiu, które ktoś za ciebie ustawił i na dodatek wcale to ustawienie nie jest fajne to przypomina sen koszmarny. Jedną z najtrudniejszych rzeczy dla ofiar przemocy jest pogodzenie się z tym, że "ktoś mi zrobił z życia stajnię Augiasza, a ja to, ...mać, mam posprzątać i na dodatek absolutnie nikt za mnie tego nie zrobi". No jesteś w tej sytuacji, a jako że sama byłam kiedyś w takowej - współczuję rzetelnie, bo wiem, jak to jest.

Jak dla mnie priorytetem u Ciebie jest zniwelowanie stanu strachu/lęku. Przy czym realistycznie to raczej nie widzę możliwości, byś samodzielnie dał radę. Skala chyba za duża i zbyt to jest uogólnione, a korzenie ma głęboko w przeszłości. W tle majaczy jakaś sensowna psychoterapia jako opcja dająca większe szanse na zmianę.

Twoja wściekłość to złość z bezradności czyli źródełkiem podstawowym jest strach/lęk.

Odchudzanie to nie jest pomysł "na teraz", tak moim zdaniem. To trudne zadanie, duże wyzwanie i efekty są odsunięte w czasie. Przy otyłości proces jest skomplikowany i biorąc pod uwagę stan Twój "na teraz" moim zdaniem byłoby to za duże obciążenie dla Twojej psychiki, na dodatek zaś w tle czai się frustracja...brak sukcesu by Ci dowalił dodatkowo, a i tak masz dużo.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku