Forum dyskusyjne

RE: 39 lat i fatalne, ustawione przez rodziców życie.

Autor: zulek85   Data: 2023-09-12, 17:04:53               

1. Zareagowałem złością. Złością, że nawet jak jest wszystko zrobione, to mam być z nią a nie mieć czas wolny, mimo że jest techniczna możliwość. Później złość została przekierowana na temat dlaczego ponad i ja nie chcemy mieć czasu dla siebie chociaż możemy, ona jest nieracjonalna i dba tylko o dom i dzieci i to na być jej życie.

2. Ogólnie rzecz biorąc rodzice raczej nigdy mnie nie chwalili. Bo jak można uznać teksty typu jak chcesz to potrafisz, jak się przyłożysz to umiesz i temu podobne za pochwałę. W moim odczuciu pochwałą jest tekst dobra robota i tyle.

3. Tak w ogóle to ciekawa sytuacja miała miejsce w niedzielę. Mamy w domu monitoring, a moja matka jeździ na działkę nad jezioro, i żona nieraz mi powtarzała że ona na pewno siedzi na tych kamerach i patrzy co my robimy, a dowodem na to jest to że mówi nam co robiliśmy, albo dzwoni do mnie i pyta co w tym momencie robiliśmy w tym czy w innym miejscu. Mówi też że mama ogólnie siedzi w oknach i patrzy na nią nawet jak wynosi śmieci. Nie chciałem do tej pory w to wierzyć ale teraz wiem że chyba jest to prawda. W tą niedzielę po raz pierwszy zapytałem matkę czy nie ma co robić na tej działce i czy jej się przypadkiem nie nudzi, bo znów zapytała na co patrzyliśmy na dworze i które krzaki chcemy wycinać, a raczej czy chcemy któreś wycinać. Co prawda nie powiedziałem jej tak dosadnie że jak nie przestanie patrzeć bo my jesteśmy w domu i ma kto się tym domem zaopiekować to wyłączę te kamery na czas jej wyjazdów, chociaż tak powiedziałem żonie i nie jest to do końca prawda, ale tak planuję.
Od tego dnia trochę w relacjach między mną a żoną się zmieniło, pojawiła się jakaś taka jej bardziej otwartość i ciepło. Powiedziałem jej tak samo o tym moim ukrywaniu się, i ona powiedziała że doskonale o tym wie. I teraz staram się nie ukrywać już w tych sytuacjach w których ukrywałem się wcześniej.
dzisiaj pojechałem do mojej firmy na rowerze bo to tylko 4,5 km, a okazuje się że nie mieszczą się w ciuchy na nadchodzące chrzciny. I dzisiaj żona zażartowała jak wszedłem do domu mówiąc że już jestem spocona a dopiero co rower wyciągnąłem ale widziałem że było to żartobliwie a następnie mnie przytuliła i wyraziła swoją radość że jednak spróbuję coś schudnąć. Później w rozmowie co prawda pojawił się tekst gdzie zostało użyte słowo powinieneś, którego ani ja ani ona nie lubimy, zwłaszcza żona nienawidzi tych słów powinieneś i musisz kiedy moja matka w stosunku do naszego życia ich używa, i normalnie to słowo by mnie znów zdołowało. Ja jej powiedziałem że chcę a nie muszę czy powinienem i ona trochę to rozumie i powiedziała, że słusznie że skoro chcę to najważniejsze.
prawda jest taka że czasami myślę że kiedy starałbym po jednej ze stron zdecydowanie za matką albo za żoną to zyskałbym szacunek jednej strony i nienawiść drugiej. Zdecydowanie ta myśl przychodzi mi częściej w stosunku do żony, że to żonę mógłbym olać, prawdopodobnie dlatego że to właśnie jestem z rodzicami tak bardzo zżyty. Jednakże te ostatnie doświadczenia pokazują mi, że kiedy zaczynam być dorosły, wyraża twoje zdanie, i przeciwstawiać się kontrolowaniu mojego życia przez matkę, to żona zachowuje się zupełnie inaczej. Do tej pory myślałem że nawet właśnie te próby odcięcia się od matki i tak naprawdę nic nie zmienią w naszym związku, a tu okazało się inaczej.
To jej ciepła reakcja ze wsparciem mnie w tym że mam zamiar chociaż trochę schudnąć była bardzo miła. Powiedziałbym nawet że to było coś czego albo dawno albo wcale do tej pory nie doświadczyłem, takie szczere wsparcie.
Moje samopoczucie w momencie kiedy powiedziałem matce o tych kamerach, jak również kilka innych sytuacji z ostatnich dni gdzie mówię matce, że sam zdecyduje, że sam zrobię, że zrobię kiedy będę chciał i tak dalej również powodują że czuję się jakoś lepiej, być może bardziej dorosły, czy mocniejszy. Najlepsze jest to że matka przyjmuje to bardzo dobrze, nie kłócąc się ze mną i nie dyskutując, a ja myślałem że tak będzie. Myślałem tak prawdopodobnie dlatego, że myślałem z pozycji dziecka przeciwstawiającego się rodzicowi. Rzeczywistość mnie zaskoczyła, i okazała się inna niż myślałem.
Może jednak zmiany są naprawdę możliwe.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku