Forum dyskusyjne

RE: 39 lat i fatalne, ustawione przez rodziców życie.

Autor: zulek85   Data: 2023-09-19, 19:42:54               

Już wyjaśniam skąd takie poglądy u ojca.

Ojciec wychował się w głębokiej wsi. Żył w skrajnym ubóstwie, odrabiał lekcje przy lampie naftowej i temu podobne.

Własną chęcią i trudem jakimś cudem wylądował w szkole z internatem, później pracował w dużej w fabryce można powiedzieć, pracując w tejże fabryce skończył studia i potem przeprowadził się mając już oczywiście rodzinę do miasta gdzie obecnie mieszkamy, bo w tamtych czasach jakoś tak się stało że w tym drugim województwie miało nie być dla niego pracy. Nie chciał po prostu współpracować wiadomo z kim.

Wykorzystując kontakty z poprzedniego miasta i poprzedniej pracy rozpoczął produkcję tego co produkowano w innym mieście w obecnym mieście. Na tamte czasy była to ogromna nowość klientów było w kolejce pod płotem, a wszyscy płacili gotówką.

Tutaj zaczyna się opis człowieka który dostał hopla potem jak dorobił się od zera. Otóż ojciec zawsze chciał jadać w restauracji. Lokalu zawsze musiało być czysto, ładnie i tak dalej.

Cenił jedynie ludzi wykształconych i/lub tych którzy również prowadzili firmy. Osoby takie jak na przykład rodzice mojej żony, które po prostu pracują, po pracy nic nie robią, albo mają jakieś hobby, w mieszkaniu w bloku, były przez niego uznawane za gorszy sort. Tu dwulicowość, u matki występuje do dzisiaj że niby z różnymi osobami rozmawia i się zadaje ale co o nich sądzi to sądzi.

Taki jeden znajomy który jest już na emeryturze, swoją drogą poważnie choruje, ale również w podobnych czasach się dorabiał chociaż miał jakiś kawałek ziemi od rodziców sprzedał go i rozpoczął produkcję pewnych rzeczy, która w tamtych czasach była jeszcze bardzo prymitywna. Narobił się firmy dużo większej od firmy mojego ojca, ojciec twierdzi że to dlatego że właśnie że miał lepszy start. Obecnie tą firmę sprzedał, ale zatrudniał kilkaset osób, miał różne działy i, dyrektorów, kierowników, menedżerów.

Teraz najlepsze, ta osoba mi może prowadziła firmę dużo większą niż moja obecnie, jest po liceum. Prawdopodobnie z tego powodu, ale też dlatego że jego firma była ogromna zatrudniał ludzi różnego szczebla i to oni zarządzali tą firmą, a on się bardzo dużo ich radził. Dla ojca była to osoba nie ambitna, niewykształcona, taka która nic nie wie i wysługuje się innymi. Ja sądzę że jeżeli kogoś stać to nie musi wszystkiego robić sam, może mieć od tego fachowców, szczególnie że jednak ta firma funkcjonowała i nikt go nie wykiwał.

Dobrze jest mieć wiele rzeczy samemu ale to nie jest wymóg.

Nie wiem czy razem z wykształceniem co nie ale oceniał poglądy ludzi i ich wiedzę, która często była zbyt mała, a poglądy niewłaściwe bo nieracjonalne. Coś w stylu, że należy głosować tylko na tą partię polityczną która pcha kraj do przodu i chce go naprawić a nie na tą która go psuje, a jeżeli uważa że ta która kraj psuje jest dobra to źle uważa. Coś jakby jedne właściwe poglądy.

Prawdopodobnie przez całą tą biedę, dorabianie się, studia które na tamte czasy nie każdy miał i temu podobne czynniki ojciec stwierdził że ta firma daje pieniądze, że bardzo dobrze że jest, że trzeba ją prowadzić, że nie należy zakładać nic innego bo zwłaszcza w tych czasach nie da się już dobrze wystartować i prowadzić firmę.

Jeśli chodzi o żonę, to temat jest taki że filmy prowadził ojciec i matkę. Bo jest jednak w tej firmie pary działów i samemu się tego nie ogarnie. Zresztą nawet jak jakiś czas nie kontroluje się co ludzie robią, to mimo że dwie główne biurowe osoby są z nami już ponad 26 lat, przyszły po liceum i zostały do dzisiaj, to naliczają dużo nadgodzin premii, podejmują często nieracjonalne decyzje takie żeby pracownikom było jak najlepiej, a nie jest to najkorzystniejsze dla firmy chociaż, nie ma w tym żadnego wyzysku i złego traktowania kogokolwiek.
Trzeba to wszystko kontrolować. Tak to wygląda z perspektywy rodziców jeśli mi jeszcze aż tak bardzo w to nie wdrażały więc w sumie to nie wiem czy samemu nie da się tego zrobić.
Żona chciałaby iść do jakiejś innej pracy bo mówi że pozna innych ludzi, bo w tej pracy to obracałaby się w tym samym gronie codziennie, nie poznając nikogo spoza tego obrębu. Problemem który ona również dostrzega jest to że przez większość życia praktycznie nie pracowały, w dużej mierze przez dzieci. Dostrzega też że tutaj miałaby nieograniczony czas, nie musiałoby siedzieć od godziny do godziny, to ona by zarządzała a nie była zarządzana, co przyjdzie ciach jest bardzo korzysta. Myślę że może bije się z myślami że z jednej strony nie chcę iść do tej firmy z drugiej strony jest to jedna być może z niewielu opcji które jej pozostały, a przy okazji byłaby osobą zarządzającą.

Pieniądze z tej firmy są bardzo duże póki ta firma będzie istniała bo różnie to bywa. Problem jest to że jednak większość tych pieniędzy bierze matka, chociaż inwestuje, ale my tych pieniędzy nie mamy. Prawdopodobnie przy moim bardzo dużym zaangażowaniu i eleganckim prowadzeniem firmy i tak nie dostałbym więcej pieniędzy. Byłoby tak jak jest tyle że byłbym prawdziwym prezesem.

Jeżeli chodzi o start jakiegoś innego biznesu który można by prowadzić równolegle a tutaj byłoby poduszka finansowa, to przy mojej żony pensji, przy nie braniu tych dużych pieniędzy, to nawet nie ma jak założyć tego biznesu.

Jeżeli porozmawiać z matką to na pewno przyjmie stanowisko ojca.

Czym jest puść tego domu w diabły, a zarazem z żoną nie wyobrażamy sobie jakby to zrobić, głównie ze względu na finanse.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku